Tort wiosenny
Tort wiosenny
Kaszanka w chlebie
Kaszanka w chlebie.jpg
Mazurek
img1_l.jpg
Faworki karnawałowe
faworki
Domowy chleb
img2_l.jpg
Przepisy i opisy arrow Historie kuchenne arrow Ostatkowe pączki
Ostatkowe pączki | Drukuj |
poniedziałek, 20 grudnia 2010

Pomogłam Piotrowi wykupić się z „wpadki” jaką popełnił swoim małżeństwem. Kilka dni przed naszym ślubem niechcący podsłuchałam jękliwe wyznania jego kolegów, którzy pomagali w wykańczaniu naszego gniazdka.
Co ty robisz chłopie? Co za głupota! Poczekałbyś. Musisz?…

Koledzy byli załamani. Brydżyści w żałobie. Jeszcze jeden frajer i męczennik.
Powód do zmartwienia nie lada, przecież przepadnie jedyne mieszkanie, w którym w każdą środę urządzali sobie brydża. Miejsce wygodne, nie krępujące nikogo, wolne od naburmuszonych żon, blisko pracy…

Nawet im współczułam. Dobrze wiedziałam jaka to pasja – brydż. Rodzice kiedy tylko mogli siadali do kart, problem bywał tylko jeden, znaleźć „czwartego” czasem siadałam „za dziadka” ale to były dla wszystkich katusze. Zapamiętać kto co licytował i to kilka kolejek w tył, poza tym papierosiany dym…

Pamiętam wątpliwy komplement, którym mnie Tata obdarował nadgryzając kącikiem ust extra mocnego i mrużąc oczy… gdyby Czaruś umiał trzymać w łapach karty lepiej by licytował. Nie lubiłam kart.  

Był tłusty Czwartek, nasz pierwszy, kończący karnawał 1972 roku.
Postanowiłam zrobić chłopakom niespodziankę. Usmażyłam pączki, ułożyłam w wiklinowym koszu i za dwa przystanki tramwajowe byłam na miejscu. Z jeszcze gorącymi weszłam do biura i rozłożyłam na biurku Piotra serwetę z sześćdziesięcioma kilkoma pachnącymi pączkami. Panowie konstruktorzy oniemieli a Piotr przeszczęśliwy, mruczał miłosne zaklęcia.
Zostało mu wybaczone. Uratowałam honor małżonka!
Przepis na pączki warte miłosnych zaklęć? Bardzo proszę.

Proponuję
Nowości
Popularne