Tort wiosenny
Tort wiosenny
Kaszanka w chlebie
Kaszanka w chlebie.jpg
Mazurek
img1_l.jpg
Faworki karnawałowe
faworki
Domowy chleb
img2_l.jpg
Przepisy i opisy arrow Historie kuchenne arrow Nowalijki, nowalijki. Korzyści i zagrożenia.
Nowalijki, nowalijki. Korzyści i zagrożenia. | Drukuj |
czwartek, 12 marca 2009
Tylko dni dzielą nas od kalendarzowej wiosny. Już tuż, tuż. Prawie za węgłem. Powietrze pachnie inaczej. Trochę jeszcze kapie śnieg z deszczem, trochę prószy, trochę wieje, ale przebiśniegi i krokusy już kwitną a ptaki trelami witają budzącą się przyrodę.

Wkrótce puszczą się brzózki…! Zakwitną bazie i forsycje… Przedwiośnie to dla nas trudny czas. Jesteśmy znużeni minioną zimą, zmęczeni, przepracowani, osłabieni, często zakatarzeni. Marzymy o słońcu, o wyższej temperaturze. Stęsknieni lata zwykle za wcześnie zrzucamy ciepłe okrycia i czapki, a więc kichamy, prychamy, ściskamy w dłoniach przewiane głowy…

Można kupić w aptece supradynę i wzmacniać się witaminową bombą, ale można też, odpowiednio i zdrowo się odżywiać.
Wkrótce pojawią się nowalijki. Trzeba z nimi ostrożnie. Pamiętam, (to było dawno, ale wtedy chyba nie tak szczodrze jak dziś szprycowano nowalijki chemią), kupiłam świeżutki szpinak wymyłam go porządnie, wyparzyłam, ugotowałam, przetarłam na papkę i...ciężko podtrułam moje małe wtedy dzieci. Trzeba było „Eskulapa” pilnie wzywać. Jak na ironię kilka miesięcy wcześniej moja maleńka, raczkująca Ania podjadała Panu Migdałowi z miski kaszę gryczaną, wymieszaną z białym serem i żeberkami kupionymi w sklepowej garmażerii, a kilka lat wcześniej Kinga będąc też małym dzieckiem, przez nieuwagę dorosłych, do spółki z psem jadła kanapkę – kęs ona, kęs pies. Takie karygodne niechlujstwo przeraża, ale nic się nie stało. W obydwu wypadkach ani śladu wysypki. Żadnych oznak niestrawności. Wspominam o tym nie dlatego, że to świetny i zdrowy sposób na karmienie dzieci, ale żeby podkreślić z całą mocą jak bardzo niebezpieczne mogą być nowalijki. Zwłaszcza dla dzieci.

Cmoknął mnie dziś pierwszy komar, jakiś ubiegłoroczny, słaby i zgłodniały chudzielec, który przezimował na balkonie. Pojawił się trzmiel w chederze. Jeże za kilka dni znów zaczną wydeptywać swój dukt w barwinkowym dywanie. 
Pamiętam ubiegłoroczny maj. Zmierzchało kiedy rodzinka jeży wychodziła ze swojej norki spod wiklinowego kopczyka, drepcząc w stronę ogrodu swoją ścieżką wśród kwitnących, błękitnych barwinków. Rajski widok! Rozkoszna wiosna, najwdzięczniejsza pora roku. Zroszony, pachnący świeżo skoszony trawnik z pysznymi, złotymi główkami mniszka, znów przykują wzrok i do późna nie pozwolą mi opuszczać ogrodu. Jeszcze tu coś podejrzę, tu coś podwiążę, tu czymś się zachwycę… Pod głogiem znów przeciągnie się tłusta dżdżownica i pokaże miejsce, gdzie posadzić powinnam kępkę kolorowych begonii i żółtej nasturcji.

Koty przycupną na wygrzanych słońcem pniakach pod obsypaną kwiatami wisienką i wsłuchiwać się będą w ostatnie przed snem ptasie koncerty. Nalewka z nadgryzionym patyczkiem w mordce, leniwie będzie się przeciągać pod krzakiem obsypanym złotem, żarnowca… Jak co roku.
Boże! Dziękuję Ci za ten ogród!
Sam się nasuwa krótki wierszyk Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej
„Gdy wiosna zaświta,
jest w ogrodzie raz ciemniej, raz jaśniej. 
Wciąż coś zakwita, przekwita.
Wczoraj kwitło moje serce, Dziś jaśmin”

Teraz jest jedyna w roku pora, kiedy ubiegłoroczna, wysuszona cebula, którą przynosimy ze sklepu wypuszcza zieloną „natkę”. Korzystajmy z tego. Ma niewielkie wymagania, zadowoli się odrobiną wody w kubeczku. Można ją lekko wcisnąć w jakąkolwiek doniczkę z ziemią i podlewać od czasu do czasu, będzie przez wiele tygodni rosła częstując nas na bieżąco niezwykle smacznym  i zdrowym szczypiorem, doskonałym dodatkiem do kanapek, do białego sera, do omletów… Odcięte zielone pędy odrastają ponownie i mając kilka takich cebul w kuchni cały okres przedwiosenny i wiosenny możemy mieć własny szczypior, zdrowy i bezpieczny.

Jak zachęcałam moje dzieci do zjadania cebulowego szczypioru? Zabawą. Były zawody, która mniej (!) zieleniny wklei w kanapkę posmarowaną masłem i go zje. Kinga najpierw wciskała kanapkę posmarowaną masłem w usypany kopczyk szczypioru i podawała Piotrowi – Tatusiu proszę, to dla ciebie. Same witaminki zapewniała wykrzywiając buźkę! Kiedy już zielonego szczypioru na talerzyku było mniej Anusia układała swoją kromkę najdelikatniej jak potrafiła mrużyła oczy, zaciskała w skupieniu ząbki i szybko podnosiła ją ze szczypioru otrzepując drobinki, które nie przykleiły się do masła. To dla Ciebie” Tingda” Po czym dla siebie robiła kolejną kanapeczkę starając się jeszcze delikatniej dotknąć szczypiącej zieleniny. Jednak najchętniej brały cały długi szczypior w zęby i tak gryzły, by nie dotykać go dziąsłami ani wargami. Która prędzej połknęła swoją „łodygę”, była bohaterką.

Przy okazji. Każdy wie, że jajecznica z dodatkiem szczypioru jest naprawdę doskonała.

Proponuję
Nowości
Popularne