Tort wiosenny
Tort wiosenny
Kaszanka w chlebie
Kaszanka w chlebie.jpg
Mazurek
img1_l.jpg
Faworki karnawałowe
faworki
Domowy chleb
img2_l.jpg
Przepisy i opisy arrow Przepisy i opisy arrow Wiosenny miszmasz
Wiosenny miszmasz | Drukuj |
piątek, 24 kwietnia 2009
Torcik urodzinowy dla rocznego Bartusia, nie powinien zawierać mleka, czekolady i oczywiście alkoholu. Ambitne zadanie…  Upiekę dwa biszkopty...

Ten o większej średnicy będzie „zalany” dobrą nalewką, przełożę go masą migdałową i nakryję jak obrusem, rozwałkowanym marcepanem. Drugi, mniejszy biszkopcik będzie upieczony z dodatkiem jabłka i utartą marchewką ułożę go na marcepanowym „obrusie” i udekoruję wierzch świeczką. Będzie smacznie i oryginalnie.  

Przy okazji przypomnę przepis na biszkopt.
Na 6 jaj, 8 łyżek cukru - trochę ponad szklankę, 15 dekagramów mąki - niepełna szklanka, łyżeczkę proszku do pieczenia i łyżkę cukru waniliowego.

Mama mówiła; ile jaj, tyle łyżek cukru i tyle łyżek mąki, albo; ile zaważą jajka, tyle mąki i tyle cukru. Bardzo prosty sposób by zapamiętać proporcje na dobry biszkopt. Proszek do pieczenia i wanilia to tylko dodatki.

Żółtka ucieramy do białości z cukrem i wanilią i dodajemy po łyżce ubitą na sztywno pianę i mąkę. Bardzo delikatnie  mieszamy i wylewamy ciasto na  wysmarowaną masłem i oprószoną tartą bułką tortownicę. W  biszkoptowe ciasto można wmieszać drobno startą marchewkę, albo kawałki jabłka, albo suszone żurawiny – można  dodać co lubimy i co lubią nasze dzieci. Ładnie wygląda w przekroju biszkoptowe ciasto z cieniutkimi, pomarańczowymi farfoclami marchewki.
Można podać  biszkoptowe babeczki do zup kremowych. Jeśli zamiast cukru dodamy łyżeczkę soli, będą eleganckim i smacznym dodatkiem.

Zupę – krem można przyrządzić z wszystkich warzyw. Kilka propozycji.

Roztapiamy w dużym rondlu 3 łyżki masła, dodajemy, pokrojonego w talarki pora, sporą cebulę posiekaną dość drobno i dusimy na wolnym ogniu, aż się zeszklą. Dodajemy 2 łyżki mąki i wlewamy mieszając cały czas rozpuszczony w garnuszku bulion drobiowy – powstanie coś w rodzaju rzadkiego sosu beszamelowego, dodajemy tyle samo mleka (mniej więcej dwie szklanki rosołu i dwie szklanki mleka). Zupa powinna mieć jednolitą konsystencję „cienkiego” kremu. 

I ostatni etap – mniej więcej pół kilograma żółtego sera (może być łagodny, lub ostry, to zależy od indywidualnych apetytów. Ścieramy ser na tarce o drobnych oczkach, dodajemy do zupy, dokładnie mieszamy do rozpuszczenia i doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Jak zawsze, tuż przed podaniem dodajemy posiekaną zieleninę. Może to być natka pietruszki, może być koperek, a może być posiekana pokrzywa – teraz wiosną korzystajmy z tego, że mamy naturalne i zdrowe nowalijki.

W ten sam sposób możemy przyrządzić pyszne zupy - kremy z zielonego groszku, fasoli, pomidorów, kukurydzy, selera, kalarepy,  soczewicy, z warzyw mieszanych…

Skoro było przed chwilą o biszkoptach, proponuję bardzo szybkie i łatwe w przygotowaniu ciasteczka biszkoptowe, które mogą być smaczną przegryzką do zup – kremów owocowych:

Mamusina proporcja: 3 jajka, 3 łyżki cukru i 3 łyżki mąki, łyżeczka cukru waniliowego. Ubijamy najpierw białka, do ubitych dodajemy cukier i potem żółtka na wysmarowaną masłem blaszkę (najlepiej na blaszce rozłożyć papier pergaminowy i posmarować go masłem) układamy łyżką małe kupeczki ciasta, dość luźno bo się trochę rozleją. Piecze się ciasteczka w temperaturze około 170 stopni aż się lekko zrumienią - trwa to chwilę. Jeśli ciasteczka są na papierze pergaminowym wystarczy po prostu zwinąć  w rulon papier wraz z ciasteczkami – podpatrzyłam to kiedyś w jakimś programie telewizyjnym i bardzo się okazało praktyczne. Jeśli ciasteczka są pieczone bezpośrednio na blaszce należy wziąć drewnianą łyżkę i na trzonku szybko nawijać każde ciastko osobno. Trzeba się spieszyć, bo ciastka szybko stygną, a zimnych się nie da zwinąć, są kruche i bardzo łamliwe.  Moja Mama tak nawijała… na trzonku.  Chrupaliśmy je z bitą śmietaną, polaną gęstym sokiem malinowym!
Są  pysznym dodatkiem do budyniu, galaretek, lodów i najrozmaitszych słodkich zup.
Dzieci takie ciasteczka uwielbiają!

Czas wiosny to również pora rzeżuchy, chociaż można ją uprawiać cały rok, wiosną najbardziej chce się ją skubać. Sadzimy  rzeżuchę w doniczkach z ziemią, na wacie, ligninie, nawet na ręczniku papierowym złożonym  na kilka warstw. Ta roślinka niezwykle zdrowa jest bardzo prosta w hodowli i poza wilgotnym podłożem, nie ma żadnych wymagań. Jest doskonałym dodatkiem do jajecznicy, na kanapki, do najróżniejszych sałatek i surówek.

Proponuję przygotowanie sałatki – będzie doskonałym dodatkiem do lekkiego obiadu w ciepły wiosenny dzień. Na pierwsze danie  zupa krem z biszkoptową babeczką nadzianą marchewkowymi i selerowymi farfoclami. Na drugie pożywna i lekka sałatka.
Potrzeba nam 8 jaj ugotowanych na twardo – kroimy je w ósemki, dodajemy świeżego, młodego  ogórka, lub młodą cukinię (młodych nie trzeba obierać) kroimy je wzdłuż a później w plasterki niezbyt cienko. Następnie dodajemy pokrojone na cząstki rzodkiewki - dodaję również młode listeczki z rzodkiewek i pokrzywy), sałatę lodową rozdrabniamy palcami na drobne kawałki i skrapiamy łyżeczką soku z cytryny. Kilka plasterków dobrej szynki kroimy w kostkę lub plasterki. Wszystkie składniki bardzo lekko i delikatnie mieszamy najlepiej dwoma widelcami. Mieszamy  5 łyżek majonezu z 4 łyżkami jogurtu lub śmietany  solimy, pieprzymy do smaku i polewamy otrzymanym sosem sałatkę, na koniec kilka łyżek  rzeżuchy  sypiemy na wierzch i  gotowe. Podajemy do stołu. Bardzo smaczna i zdrowa wiosenna kompozycja.

Skoro jestem przy wiosennych, smacznych kompozycjach, warto by wspomnieć, a wręcz szerzej opisać Mniszka. Pisałam wprawdzie wcześniej o zjadaniu kwiatów mlecza na kanapce, wspomniałam o „miodzie” z kwiatów mlecza, pisałam też o surówce  z dodatkiem liści mlecza, ale to mało, zbyt mało. Francuzi specjalnie uprawiają Mniszka, by mieć go do sałatek, a my zwykle - jeśli już się trafi na wypielęgnowanych, przydomowych trawniczkach kosimy go zapamiętale, bo zachwaszcza zielony dywan. Błąd. Mniszek to kopalnia zdrowia. Cała jego roślina od liści i kwiatów po korzonki  jest ratunkiem dla sercowców, znakomicie reguluje proces trawienny, działa moczopędnie, reguluje poziom cukru w organizmie, poprawia cerę, jest zalecane w reumatyzmie i otyłości … dużo by jeszcze można o właściwościach mlecza.
Warto poczytać o wszystkich dobrodziejstwach tego chwastu i wykorzystywać  go na co dzień.

Ściągawka z literatury; …”Mniszek zawiera związki goryczkowe, garbniki, kwasy organiczne, sole mineralne, kobalt, magnez,  mangan, wapń, miedź, cynk i żelazo. Witaminy A i C.” Mało? Pamiętam z czasów dzieciństwa, że skaleczenia i zadrapania smarowaliśmy „mleczkiem” mlecza. Czy ktoś nam o tym powiedział, czy dzieci takie rzeczy wiedzą podświadomie?  Może w naturze mamy zakodowane rozpoznawanie co dla nas dobre, tyle, że im starsi, tym bardziej nasz instynkt samozachowawczy ubożeje i w końcu zanika.

No właśnie, a Francuzi sieją mlecze i hodują na jarzynkę. W „Czterech porach roku” zapisywałam przepis na pyszną francuską sałatkę z mniszka. Dlaczego Mniszek? Kiedy wiatr zdmuchnie dojrzałe owoce i puszek fruwa jak lotki na wietrze, pozostaje pusta łodyżka mlecza z gołą, jakby wygoloną główką. Na kształt Mnicha. Gdzieś to wyczytałam i spodobało mi się.

Przyrządzajmy sałatki z mlecza. Młode listki porządnie trzeba  opłukać  w zimnej, lekko osolonej wodzie, osuszyć na sitku, trochę poszarpać w palcach, skropić cytryną, dodać trochę majonezu i kilka ugotowanych na twardo jaj. Bardzo smaczna sałatka. Listki mlecza można dodawać do wszystkich zielonych sałat i doprawiać winegretem, albo sosem majonezowym. Jeśli nie mamy w lodówce majonezu, zróbmy go, bywa wprawdzie złośliwy i czasem – jeśli chcemy go zbyt szybko przyrządzić potrafi się zwarzyć, ale przy odrobinie cierpliwości zrobimy własny, rewelacyjny sos majonezowy. Zapiszę jak go przyrządzić. Warto. Jeśli choć raz go zrobimy okaże się jak często jest w kuchni przydatny.
Wyczytałam, że majonez – z francuska „mayonnaise”  ma swój początek w czasie wojny angielsko francuskiej w roku 1756. Staruszek co? Francja i Anglia prowadziły wtedy wojnę, obydwie strony były „zakotwiczone” na wyspie  Minorka. Trwało oblężenie stolicy Mahon i obie strony miały kłopoty z aprowizacją. Anglicy z powodu braku mięsa głodowali, a Francuzi, jak pisze autor p. Henryk Vitry „ …pełni inwencji i urodzeni kucharze…” mając do dyspozycji jajka i olej wynaleźli nowy sos i nadali mu nazwę od miejsca, w którym się znaleźli „mahonnaise”, ale jak dalej pisze autor wymawiano to „mayonnaise”. 

Potrzebujemy 1 żółtko (surowe i bardzo świeże), odrobinę soli, łyżeczkę soku cytrynowego (może być ocet winny), ¼ litra oleju, lub oliwy z oliwek. (Zwykle stosuję olej słonecznikowy, lub kujawski – są bezzapachowe).
Żółtko rozmieszać należy z solą i sokiem z cytryny i ucierać (może to przesąd, ale Ciocia Zosia zawsze mówiła „…  ucieraj tylko w prawą stronę, równomiernie, spokojnie i wkraplaj po kropli oleju… po kropelce… to bardzo ważne, bo inaczej się zważy. Kiedy już tych kropli będzie ze sto możesz wlewać olej nieco szybciej…”  Coś w tym jest. Nie ma co tych olejowych kropli liczyć ale jeśli wkroplimy i utrzemy z żółtkiem ¼ szklanki oleju, wolniutko go dolewając, to jest już gwarancja, że pozostała część oleju się wetrze. Sos gęstnieje w trakcie dodawania oleju. Gotowy lśni pięknie i … nie jest zbyt smaczny. Trzeba go doprawić do smaku, ale jaka to radość samodzielnie tworzyć majonez i doprawiać go do smaku. Rzadka przyjemność!
Dodajemy musztardę, sól, pieprz ( bardzo smakuje w majonezie pieprz cytrynowy), cukier, miód, gałkę muszkatołową… Tworzymy swój własny smak.

Uwaga! Jeśli się pierwsza próba nie uda i majonez się zwarzy… brzydko to i bardzo nieapetycznie wygląda, można odratować „zmarnowane” składniki, szkoda było by marnować produkty i pracę. W drugim naczyniu rozcieramy żółtko i po wkręceniu kilku kropli oleju dodajemy - zamiast kolejnej porcji oleju - po odrobinie tego nieudacznika. Wkręci się! A jaka satysfakcja, że  się udało! Zużyje się  w kuchni szybko, bo można go doprawić różnorodnie. Może być tradycyjny, można go zazielenić natką, szczypiorem cebuli…

Jadłam kiedyś niezwykłą sałatkę – cała  paleta najróżniejszych odcieni zieleni -  garść mleczy, sałata lodowa, kędzierzawa endywia, roszponka, sałata rzymska, kawałki strąków młodego zielonego groszku, krążki zielonej papryki i cieniutkie plasterki nieobranej cukinii i wreszcie do tego różowo-fioletowa radicchio (chyba nie przekręciłam nazwy) jest to sałata ciekawa w smaku, gorzko - słodka . Wszystkie liście poszarpane w palcach, tworzą  niezwykły bukiet  zielonych barw. Jedna tylko uwaga.  Zawsze sałatkę przygotowujemy  na końcu i w ostatniej chwili, przed podaniem do stołu zalewamy przygotowanym wcześniej sosem, wtedy będzie na pewno smaczna i pięknie się będzie prezentowała.

„…I znów jest kwiecień i drzewa pękają, niedługo jaskry  zakwitną na łąkach i każdy ranek będzie  pachniał majem…”
I fiołki zakwitną! Pyszne są racuszki z fiołkami. Wyobraźcie sobie płaską,  szklaną paterę a na niej poukładane ogonkami  do środka  racuszki  z bukiecikami fiołków oprószone lekko cukrem pudrem. Do tego likier – na przykład z dzikiej ogrodowej mięty, podany w maleńkich likierowych kieliszkach, a kiedy upał, w dużych - zalewa się niewielką ilością likieru ułożone kostki lodu. Około kilograma listków mięty układamy na dnie słoja. Zalewamy je spirytusem (może być pół na pół z wódką jeśli mocny) dodajemy sok z jednej cytryny i kilka kawałków cytrynowej skórki. Mięta musi być przykryta płynem. Szczelnie przykrywamy i odstawiamy na 2 – 3 tygodnie.

Ugotować syrop z 1 kilograma cukru i litra wody, do chłodnego syropu wlać ostrożnie przez gazę i sitko nalewkę. Przetrzymać nalewkę jeszcze kilka tygodni (po trzech – czterech miesiącach jest świetna. Pozostałą w słoju  miętę można zalać rozpuszczonym miodem i ćwiartką wódki i odstawić na kilka tygodni - otrzymamy świetny, gęsty likier. Jadłam kiedyś lody waniliowe polane gęstym  likierem  miętowym.

Pyszny deser!

Proponuję
Nowości
Popularne