Tort wiosenny
Tort wiosenny
Kaszanka w chlebie
Kaszanka w chlebie.jpg
Mazurek
img1_l.jpg
Faworki karnawałowe
faworki
Domowy chleb
img2_l.jpg
Przepisy i opisy arrow Przepisy i opisy arrow Nalewka z Duble Bay i Żurawiejki
Nalewka z Duble Bay i Żurawiejki | Drukuj |
środa, 09 września 2009
Niezwykła to nalewka z mleka, whisky, spirytusu i limonek.

Piłam ją kiedyś w Krakowie u znajomych, ale australijska miała inny smak. Nie dociekałam skąd różnica, ale wydaje mi się, że w krakowskiej były cytryny, a w australijskiej limonki. Piłam ją w Sydney w przytulnej, maleńkiej, greckiej kafejce. Przyjaciel mego Ojca chrzestnego, właściciel kafejki, grecki Żyd, który przed czterdziestu laty przyjechał z  Włoch i ożenił  się z Australijką, adorując mnie z wdziękiem starszego pana, bez oporów zdradził mi sposób przygotowania napoju, którym się delektowałam i szczerze zachwyciłam. Łatwo zapamiętać proporcje, bo wszystkiego jest po równo, oprócz whisky. Trunek podany był z lodem.

1 kilogram dobrych soczystych limonek,
1 kilogram cukru
1 litr mleka
1 litr spirytusu
3/4 szklanki whisky

Cytryny trzeba porządnie umyć, obrać ze skórki, pokroić w cienkie plasterki starając się usunąć pestki, zasypać je cukrem, zalać mlekiem, spirytusem i whisky. Na koniec dodać kilka cieniutkich skrawków skórki z cytryny. Słój odstawiamy na co najmniej sześć tygodni od czasu do czasu wstrząsając zawartością. Po tym czasie zlewamy bardzo ostrożnie, nie wstrząsając, bo się ten piękny, klarowny napój zmąci. Nalewka ma niezwykły kolor jasno zielonkawy. Kiedy na spodzie zostanie mętna ciecz, należy pozostawić ją w spokoju, by się znów odstała. Ostatecznie, można filtrować przelewając przez sitko lub gęstą gazę.

Owoce na dnie słoja można jeszcze raz zasypać cukrem, powstanie mocny likier. Odsączone można wykorzystać jako dodatek do tortów owocowych, czy naleśników, a można je po prostu wyjadać i popijać gorącą herbatą.  Mają jakieś 35% alkoholu - bagatela. W sam raz do herbaty. A skoro jesteśmy przy herbacie, można z niej przyrządzać wiele smacznych napitków.
Oto herbata z mlekiem i karmelem.

1 szklankę mleka zagotować z łyżką karmelu. Gorącym „karmelowym  mlekiem” zalać łyżeczkę suchej, czarnej herbaty i odstawić na kilka minut. Mleczną herbatę przecedzić i zmiksować z żółtkiem. Podaje się od razu.  Można żółtko utrzeć  z łyżeczką cukru i wtedy zmiksować z herbatą. Pyszna. Takie delikatne toffi na ciepło.
Inna herbata. Do utartego żółtka z cukrem dodajemy  łyżeczkę soku cytrynowego, kieliszek dobrego likieru, odrobinę gałki muszkatułowej. Zaparzamy łyżeczkę herbaty i wrzącą herbatą zalewamy  alkoholowy  kogel mogel. Bardzo dobre picie.
Ulubiony przez moją Mamę grog, robiło się w domu często, zwłaszcza zimą, aby się zagrzać.
3/4 szklanki czarnej herbaty wlać do rondla dodać łyżeczkę soku z cytryny, posłodzić miodem i dodać 1/4 szklanki rumu, lub brandy (koniaku).

Doprawianie, smakowanie, rozlewanie nalewek było niezwykle misternym przedsięwzięciem. Szef mieszał, rozcieńczał, smakował i rozlewał do wyparzonych butelek. Myśmy nie kosztowali. Na koniec w nagrodę  za wykonanie brudnych prac dostawaliśmy kostkę cukru zanurzoną w nalewce. Ależ to było dobre! Po skończonej pracy Tatuś zadowolony odstawiał butelki na pomocnik a Mama je opisywała i wkładała do szafki „pomocnika”.

Mistrz po skończonej pracy wyciągał przed siebie długie nogi zawsze ubrane w bryczesy i buty do konnej jazdy i wyśpiewywał Żurawiejki. Takie zawadiackie, ułańskie przyśpiewki.
”Hejże! dziewki, w górę kiecki, jedzie Ułan Jazłowiecki
Żura, żura, żura wiej, żura, żura, żura wiej
Jest! ci to nóż nie widelec, jest na pewno konny strzelec
Żura, żura, żura
wiej, żura, żura ,żura wiej.

Żurawiejki miały ogromną ilość zwrotek, ale po szóstej Mama zdecydowanie protestowała, Dzidek. Dość!
„Hejże” i „Jest” Tatuś bardzo wyraźnie akcentował, ożywiał się i mocno, rytmicznie, tupał  cholewą buta o podłogę, a śpiewając” żura, żura, żura, wiej”, mrużył oczy, ściszał głos i przymilnie się uśmiechał do wspomnień.

Czaruś robił harmider, tak jak Mama, bardzo nie lubił tego śpiewania. Po pracowitym dniu wylegiwał się na kanapie i chciał mieć spokój, kiedy więc śpiewanie się przedłużało siadał na kanapie i wył. Też miał piękny głos. Mama z trudem ten duet znosiła, a my mieliśmy zabawę.
Tatuś był na rauszu.

Proponuję
Nowości
Popularne