Tort wiosenny
Tort wiosenny
Kaszanka w chlebie
Kaszanka w chlebie.jpg
Mazurek
img1_l.jpg
Faworki karnawałowe
faworki
Domowy chleb
img2_l.jpg
Przepisy i opisy arrow Przepisy i opisy arrow Naleśniki cieniutkie, puszyste, składane w kopertę, w ślimaka & na słono i na słodko
Naleśniki cieniutkie, puszyste, składane w kopertę, w ślimaka & na słono i na słodko | Drukuj |
środa, 01 kwietnia 2009

Szklanka mąki (zaparzamy ją łyżką wrzącej wody)
3 jaja
1,5 szklanki ciepłej wody zmieszanej pół na pół z mlekiem (dobre naleśniki nie obejdą się bez mleka).
łyżeczka soli
łyżka oleju

Z tych składników robimy ciasto. Powinno być jednolicie gładkie, by nie było grudek. Olej w cieście naleśnikowym jest pomysłem mojej mamy (wcześniej o tym nie słyszałam) dzięki temu, ciasto nie przywiera do patelni w trakcie smażenia. Raz tylko, przed pierwszym naleśnikiem lekko smarujemy patelnię, przy kolejnych już nie trzeba jej  natłuszczać. Zdarza się, że pierwszy naleśnik się nie udaje. Czasem trzeba dodać trochę mąki, jeśli zbyt rzadkie, albo trochę wody lub mleka jeśli za gęste. Nabierzemy szybko wprawy. Dobre ciasto naleśnikowe swobodnie daje się lać na patelnię i pokrywa ją cieniutką jak opłatek, równomierną warstwą. Im cieńsze naleśniki, tym  smaczniejsze. Chyba, że robimy naleśniki  do których dodaje się pianę ubitą z białek, wtedy  mimo, że wylejemy cienką warstwę ciasta to naleśnik i tak będzie miał inną konsystencję. Puszyste mają inne przeznaczenie.

Żeby nie pachniało brzydko w kuchni, smażmy naleśniki na niezbyt gorącej patelni. Rumienimy je obu stron na złoty kolor i zrzucamy jeden na drugi  na płaskim talerzu. Kiedy już wszystkie są usmażone i przygotowany farsz, zabieramy się do drugiego etapu - zawijanie naleśnikowych pakiecików. Można je składać w kopertę, można na cztery, w trójkąt, można wreszcie zwinąć w ciasny rulon. Jeśli farsz jest rzadki, nakładamy go na środek, boki podwijamy do środka, potem od góry do dołu (albo odwrotnie) zwijamy ciasny rulonik i nic nam nie ucieknie w czasie ponownego – już z nadzieniem - smażenia pakiecików. Do drugiego smażenia proponuję dodać do oleju trochę masła, (łyżka oleju i łyżka masła. Rumieni się je na maleńkim ogniu, więc masło się nie spali, a naleśniki będą ładnie pachniały i będą smaczniejsze. Jeśli naleśniki obtoczymy w rozbitym, lekko osolonym jajku (z odrobiną mleka) i potem w bułce tartej. obsmażamy je jak poprzednie – na maśle z odrobiną oleju. Będą smaczne i chrupiące.

Krokiety można jeszcze inaczej przyrządzić. Będą mniejsze i zgrabniejsze.
Usmażone naleśniki układam jeden przy drugim, w ten sposób, że trochę nachodzą na siebie. Z ułożonych naleśników powstaje coś na kształt prawie prostokąta. Smaruję przygotowanym farszem niezbyt grubo. Klasyczny krokiecik powinien być chrupiący i nie za długi; na dwa – trzy kęsy.

Zwijamy ciasno naleśnikową roladkę, starając się  utworzyć zwarty, długi rulon, który kroimy ostrym nożem ukośnie, tworząc odcinki o długości najwyżej 5–6 centymetrów. Z tej układanki  trzech naleśników będzie  ok.7 sztuk.  Nie jest ważne ile ich będzie, ważne, by nie były ani za długie, ani za krótkie, żeby wszystkie  miały mniej więcej tę samą długość. Roztrzepujemy dwa jajka z odrobiną soli na  głębokim talerzu, na drugi sypiemy bułkę tartą. Zanurzamy zwinięte naleśniki w jajku, potem dokładnie obtaczamy w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju z dodatkiem masła, aż się zrumienią na złoty kolor, gorące i chrupiące podajemy do zupy. Bardzo smaczne są  krokieciki smażone w głębokim tłuszczu.

Podobno nie jest prawdą jakoby produkty smażone w głębokim tłuszczu wchłaniały go więcej niż smażone w małej ilości. Ja smażę zwykle w małej ilości tłuszczu, na maleńkim ogniu, wolniutko je rumieniąc na złoty kolor, a to dlatego, że do ostatniego, krótkiego smażenia używam samego masła.

Jeżeli mamy więcej krokietów, możemy je zamrozić przed ostatnim smażeniem. Panierowane w jajku i bułce tartej mogą sobie w zamrażarce leżeć nawet dwa tygodnie. W razie potrzeby wyjmujemy, rozmrażamy i rumienimy na patelni kilka minut. Będą jak świeżo zrobione. Pamiętać zawsze należy o tym, że jeśli już raz cokolwiek rozmroziliśmy, to ponownie nie wolno zamrażać. To dotyczy nie tylko lodów czy ryb. Dotyczy wszystkiego. Dlatego zamrażajmy wszystkie produkty  w małych porcjach, tyle ile potrzebujemy.

Często zostają skrawki, które można wykorzystać właśnie na nadzienie do krokietów. Doskonałe jest mięso z  gotowanego rosołu – najlepsze. Rosół gotujemy zwykle z różnych mięs, jest tam wołowina i drób, czasem cielęcina.  Wszystkie kawałki mięsa z gotowanymi warzywami; cebulą, pietruszką, selerem, porem – zemleć, dodać  jajko, dwie łyżki gęstej śmietany i koniecznie - jak zawsze do wszystkiego - dużo posiekanej natki zielonej pietruszki. Śmietana zapewni dobre smarowanie a jajka scalą farsz. Nie będzie się sypał. Naturalnie sól i pieprz do smaku.
Zawsze,jeśli zostaje kawałek mięsa gotowanego, pieczonego, jakieś resztki z półmisków, pakujmy je w woreczki i zamrażajmy.

W ten sposób zgromadzimy sobie mięso na farsz do naleśników, pierogów czy kulebiaka. Same w sobie stanowią bardzo pożywne i smaczne drugie danie, wystarczy podać do nich sałatę zieloną, mizerię, szpinak, buraczki ... Smaczne są również podane na zimno z sosem majonezowym, szczypiorkowym, pomidorowym, czy grzybowym. Usmażone, można pokroić ukośnie w cienkie plasterki i podać ładnie ułożone na liściach zielonej sałaty jako przekąskę. Sposobów naprawdę wiele. Kiedyś lekko tylko rozmrożone krokiety pokroiłam w plasterki wrzuciłam do wazy i zalałam wrzącą zupą pomidorową. Zupa dzięki temu była niesłychanie wykwintna i wyszukana. Krokiecikowe talarki  trzymały  fason. Nie rozleciały się, lekko tylko napęczniały, były miękkie i bardzo smaczne.

Wyczytałam kiedyś w „Monatowej”, że jednym z eleganckich  dodatków do czystych zup jest „makaron” z naleśników. Zwija się cienki naleśnik w rulon i kroi w cienkie paseczki, które ...”przedtem podsmażone na maśle w  gorącej zupie będą bardzo smaczne...”

Wspominałam o tym, że farsz do naleśników może być różny. Mogą być pieczarki zrumienione z cebulą, może być kapusta podsmażana, szpinak, mieszanka warzyw.  Doskonałe są naleśniki ze szpinakiem i brokułami zalane sosem beszamelowym. Jednak te nie nadają się na krokiety.

Kiedy jedynym rarytasem pojawiającym  się w sklepach mięsnych były parówki, serdelki i inne mortadelowate kiełbaski robione nie wiadomo z czego, dość oryginalne je przyrządzałam, żeby rodzinie nieco urozmaicić te specjały. Właśnie ciasto naleśnikowe przyszło mi w sukurs. Do ciasta dodawałam sporo drobno utartego żółtego sera. W serowym cieście maczałam parówkę bardzo dokładnie i potem szybko, żeby ciasto nie spłynęło, kładłam  ją na rozgrzanej patelni obracając dwoma widelcami tak, by się równo smażyło i ciasto nie spływało z parówki. Wystarczy kilka razy energicznie obrócić parówkę na patelni i ciasto przywrze idealnie. Będzie trochę „sękate” ale to nie szkodzi, ciekawiej wygląda, można je  podać jako obiad ze szpinakiem, albo z inną jarzyną.

Często też podawałam, nawet na przyjęcia  obsmażoną w cieście naleśnikowym parówkę,   na zimno, pokrojoną w ukośne cienkie plasterki. Czasem dla urozmaicenia część ciasta zabarwiałam szpinakiem, ciekawie się na półmisku prezentowało to moje „pieczyste” i znikało bardzo szybko.

Naleśniki piwne
1 szklanka mąki
3 jajka
1,5 szklanki jasnego piwa
łyżka cukru
łyżka masła
łyżka oleju
szczypta soli

Nadzienie do naleśników

łyżka soku ze świeżej pomarańczy
4 łyżki miodu
po 2 łyżki posiekanych migdałów, orzechów pistacjowych, lub laskowych ale mogą być też wiórki kokosowe lub po prostu rodzynki.

Sos do naleśników

Szklanka soku ze świeżej pomarańczy
Łyżeczka mąki ziemniaczanej
2 łyżki cukru, lub łyżka miodu (zamiennie)
Żółtka miksujemy z piwem i mąką, dodajemy stopione masło, olej i szczyptę soli. Ubijamy pianę z pozostałych po żółtkach białek, usztywniamy ją cukrem i dodajemy do ciasta lekko mieszając. Ciasto będzie puszyste.  Z tej ilości, smażąc na średniej wielkości patelni powinno  wyjść około 14 – 15 naleśników.

Nadzienie
Miód rozgrzewamy na patelni i wsypujemy co mamy; migdały, orzechy, wiórki kokosowe lub rodzynki (można wszystkiego po trochę). Smarujemy tym naleśniki i składamy na pół i jeszcze raz na pół. Możemy ostrożnie podsmażyć na maśle, po czym przełożyć na półmisek i zalać sosem.

Sos do naleśników jest bardzo prosty w wykonaniu. Robimy „krochmal”. Mieszamy mąkę ziemniaczaną, dwie łyżki z trzema łyżkami zimnej wody i taką dobrze rozmieszaną zawiesinę wlewamy do gotującego się soku z pomarańczy. Przy okazji - jeśli robimy krochmal, który ma być wyłącznie  krochmalem, to wlewamy tę zawiesinę  do wody, krochmal zgęstnieje po kilku sekundach i dolewając wody ile trzeba, możemy krochmalić serwetki, obrusy czy  pościel. Jeśli  do takiego gotowego krochmalu dodamy dwie garści przetartych surowych owoców – jakichkolwiek, byle się dały zmiażdżyć, to powstanie pyszny, zdrowy i pożywny kisiel. Jedna tylko uwaga jeśli robimy kisiel musi być słodki a nie można słodzić gotowego kisielu, bo zrzednie i będzie ...zupa. Zawsze cukier gotujemy z zimną wodą, potem  wlewamy zawiesinę z mąki ziemniaczanej i na koniec owoce. (przypominam kisiel żurawinowy).

Wracam do sosu pomarańczowego, który podamy do naleśników. Króciutko go zagotowuję, doprawiam do smaku cukrem i sokiem z cytryny. Można dodatkowo  polać naleśniki likierem pomarańczowym, a można jeszcze oryginalniej, obok naleśników wlać łyżkę spirytusu i podpalić, efekt będzie… płomienny. Jeden mankament ma ta piwna przyjemność.  Jest to z całą pewnością bomba kaloryczna,  ale jaka dobra!

Można podać naleśniki na słodko znacznie prościej – tak  robię najczęściej. Zwykłe naleśniki smaruję serkiem homogenizowanym o smaku waniliowym, składam „na cztery” i na moment  wkładam na rozgrzane na patelni masło z cukrem. (Łyżka masła i łyżka cukru) Dwie minuty  na jednej  i dwie  na drugiej stronie i gotowe!
Można wytworniej. Mama ucierała żółtka z cukrem pudrem, łyżką cukru waniliowego i łyżką brandy, na parze, do „białości” i dodawała po łyżce biały ser, taki jaki się daje do sernika. Potem te złożone „na portmonetkę” naleśniki rumieniła na patelni i przed podaniem polewała ajerkoniakiem.

Proponuję
Nowości
Popularne