Tort wiosenny
Tort wiosenny
Kaszanka w chlebie
Kaszanka w chlebie.jpg
Mazurek
img1_l.jpg
Faworki karnawałowe
faworki
Domowy chleb
img2_l.jpg
Przepisy i opisy arrow Przepisy i opisy arrow Miody kłaniają się jesieni
Miody kłaniają się jesieni | Drukuj |
poniedziałek, 07 grudnia 2009

Najwyższy czas zająć się miodami. Gorąca herbata z łyżką miodu i plasterkiem świeżego imbiru, to doskonały sposób, by się rozgrzać. W naszej kuchni miód jest wszechobecny o każdej porze roku, ale jesienią, zimą i na przednówku jest po prostu „pod ręką”. 

Bardzo smaczne jest połączenie musztardy francuskiej z miodem i majonezem - to trio stanowi znakomitą bazę dla wielu zimnych sosów. Jeśli planujemy przełożyć upieczone kruche placki mokrą masą, na przykład bitą śmietaną, budyniem czy masą serową, wtedy dodatek miodu w cieście gwarantuje nie tylko zyska wspaniały zapach (nie trzeba wanilii), ale i nie pozwoli ciastu nawilgnąć.
 
W latach osiemdziesiątych, podczas wakacji zwiedzaliśmy Beskid Sądecki, ktoś zainteresował nas Kamianną „…Jest tam bardzo ciekawy ksiądz, który kocha pszczoły, zbudował dla nich pasiekę z kilkudziesięciu domków…”. Dzieci były bardzo zainteresowane domkami, w których mieszkają pszczoły. My ciekawi miejsca „odzyskanego” po Łemkach, których przepędzono w 1947 roku. Miejsce z czasem zasiedlili mieszkańcy z okolic Beskidu Sądeckiego, Gorców i Pienin. Pamiętam jakie ogromne wrażenie zrobiła na mnie okolica. Urocze miejsce. Nieprawdopodobne bogactwo przyrody. Biedni Łemkowie.

Przywitał nas Ksiądz w skromnym, sfatygowanym habicie, uśmiechnięty, niezwykle serdeczny gospodarz tego obiektu. Nigdy wcześniej nie słyszałam, by ktokolwiek mówił z taką pasją i miłością o pszczołach, o ich pracowitości, o dobrodziejstwie miodów, o ich różnorodności. Ksiądz Henryk, twórca tego niezwykłego miejsca bardzo dbał o wszystkich przyjeżdżających. Miał wielkie plany i marzenia związane z Kamianną, chciał tu stworzyć, wykorzystując mikroklimat i swoje miody „przedsionek” raju dla ludzi starych i schorowanych…

Dom miał nosić nazwę „Dom Polskiego Serca” czy udało mu się to dzieło? Niezwykle pracowity, skromny, święty człowiek. Nakarmił nas, napoił i poprowadził do miejscowego kościółka pełnego przepięknych rzeźb. Przywiozłam stamtąd wiele ciekawych przepisów z użyciem miodu. Ot choćby ten, spisany na kawałku serwetki przepis, na znakomity chleb, którym nas poczęstowano.

Chleb pszenny na miodzie
2.5 kilograma mąki (najlepiej pszenna razowa)
20 dekagramów drożdży
3 łyżek ciepłej wody
½ litra mleka
4 łyżek miodu
1 łyżka soli
4 łyżki masła
1 łyżka oleju

Mleko należy zagotować dodać miód sól i oba tłuszcze. Rozpuścić drożdże w ciepłej wodzie (nie gorącej!) Do mąki wlać przestudzony płyn i płynne drożdże. Ciasto trzeba bardzo porządnie wyrobić rękami albo – łatwiej i szybciej - robotem.
Jest to ciasto, które wymaga dobrego wyrobienia, więc dobrze, by poczuło ręce gospodyni. Po wyrobieniu ciasta robotem, z miski wyjąć i jeszcze rękami na stolnicy porządniej „wytłamsić” – przynajmniej 10 minut. Ciasto jest miłe w dotyku, nie lepi się do rąk, więc przyjemnie się je wyrabia. Gotowe przekładamy do miski i odstawiamy do wyrośnięcia. Powinno podwoić objętość. Po wyrośnięciu dzielimy je na dwa chlebki i wkładamy do foremek, w których będą się piekły. Znów ciasto podwaja objętość, wtedy wkładamy chlebki do piekarnika nagrzanego do temperatury około 180 stopni  i w tej temperaturze pieczemy około 50 minut po tym czasie obniżamy temperaturę do 150 stopni i pieczemy jeszcze około 10 minut. Po wyjęciu chleba, delikatnie go odwracamy i smarujemy gorący jeszcze roztopionym masłem. Póki nie wystygnie jest dość łamliwy dlatego należy obchodzić się z chlebem dość ostrożnie.

Trochę zabawy z tym chlebem, ale jaki pyszny! Gruba pajda posmarowana masłem i miodem. Do tego kubek gorącego mleka. Kiedyś, postanowiłam ten przepis wzbogacić. Dodałam orzechy, rodzynki i nieco rozdrobnione suszone śliwki. Nie zepsułam go! Każdy chleb pieczony w domu, czy to pszenny, czy z mąki mieszanej, czy z  kminkiem czy bez daje tyle radości i satysfakcji i zapachu i smaku i … zdrowia.

Podałam wcześniej przepis na zalaną babkę, „torcik dla szwagra”, (delikatna babka drożdżowa obficie zalana mocną nalewką).
Teraz ciekawy przepis na babkę zalaną miodem! To jest baba! Jak mawia jeden z naszych przyjaciół  …”mniód i malina”
Ciasto jest drożdżowe, bardzo łatwo i sprawnie się je robi. Jak każde z proponowanych przeze mnie ciast.  Do dzieła więc.

Potrzebujemy 25 dekagramów mąki, 2 dekagramy drożdży, 3 dekagramy cukru, całe jajko, 3 żółtka, 14 dekagramów masła, ½ szklanki mleka i szczyptę soli.

Do nasączenia przygotować należy 20 dekagramów miodu, 1/2 szklanki wody i ½ szklanki domowej, lubianej przez nas nalewki, albo brandy, która na pewno w domu się znajdzie. Z podanych składników wyrabiamy ciasto – jak zawsze albo wszystko razem do miski i porządnie wyrabiamy, albo ucieramy żółtka z cukrem i dodajemy je do mąki. Dla ułatwienia proponuję wszystkie produkty razem wsypać, wlać i robotem porządnie wyrobić.

Dla przypomnienia:
-Mąkę zaparzamy odrobiną wrzątku.
-Drożdże zawsze rozrabiamy z odrobiną cukru.
-W ciepłym mleku rozpuszczamy masło i taki ciepły, nie gorący płyn, wlewamy do mąki.

Ciasto wyrabiamy robotem, wyrobione musi podrosnąć. Przykryć ciasto lekko ściereczką, po wyrośnięciu przekładamy je do wysmarowanej masłem babkowej foremki i znów odstawiamy w ciepłe miejsce, by wyrosło. Babeczkę piecze się około 45 minut w temperaturze 175 - 180 stopni.

Pamiętać też należy o tym, że ciasto drożdżowe wyrasta. Napełniajmy więc formę ciastem najwyżej do 3/4 jej wysokości. Zaraz po wyjęciu babeczki z pieca nasączamy ją płynnymi dobrodziejstwami. Jest to naprawdę babeczka na medal! Naturalnie  przeznaczoną dla dzieci nasączmy samym miodem rozpuszczonym w gorącej wodzie, ewentualnie z łyżką brandy lub nalewki. Taka ilość alkoholu nikomu chyba nie zaszkodzi.

Przy okazji chciałabym zwrócić uwagę na pewną ważną sprawę. Ciasto drożdżowe przykrywamy ściereczką, by nie podsychało, by mu było cieplej, ale nie po to, by ograniczyć mu swobodę wzrostu. Niech sobie rośnie. Niech unosi ściereczkę do góry.  Pitrasiłam kiedyś u mojej znajomej, pomagając jej w przygotowaniu przyjęcia, robiłyśmy między innymi babkę drożdżową. Zdumiona zobaczyłam, że pani domu otrzepawszy ręce z mąki, okrywa szczelnie miskę z ciastem ścierką i zadowolona pakuje ją, jak garnek z ryżem w koc. Stanęła mi zaraz przed oczyma japonka, której krępowano stopy bandażami, by większe nie urosły! Nie tak! Ściereczka ma być leciutka i ma leżeć tylko na wierzchu miski. Ciasto, jeżeli zechce, niech „zmiecie” z siebie ściereczkę. Musi mieć pełną swobodę rośnięcia.

Nie mogę nie wspomnieć o pysznym smarowidle do chleba, bułek i bułeczek. Robi się je z 30 dekagramów masła i 20 dekagramów miodu. Obydwa składniki trzeba po prostu dobrze razem wymieszać. Ucierałam je w makutrze na jednolitą, gładką masę i przekładałam do glinianej głębokiej miseczki. Ten krem do smarowania świetnie się przechowuje, miód konserwuje masło, więc nie jełczeje. Smarowidło jest pyszne i można je długo przechowywać – wiele tygodni. A jeżeli dodamy do niego dwie łyżeczki cynamonu (można mniej), otrzymamy świetne smarowidło do piernika.

Każdy wie jak smakuje plaster piernika posmarowany masłem, to wyobraźmy sobie smak tego piernikowego plasterka posmarowanego masłem cynamonowo – miodowym. Znakomitość! Można w tę kompozycję maślano– miodową dodawać różności; utłuczone orzechy, posiekane migdały…

Warto czasem przyrządzać cebulę w miodzie wg przepisu Księdza Henryka, który wprawdzie radził jeść tę sałatkę przede wszystkim wiosną, ale i teraz wyjdzie zdrowiu na dobre. Moja Mama jej nie lubi, ale czasem podpierając się autorytetem  habitu, udaje mi się wcisnąć łyżkę przed kolacją.

Cebulę kroimy w cieniutkie piórka, lekko solimy (szczyptą soli) dodajemy 2 łyżki miodu i łyżkę oliwy. Przykrywamy słoiczek i odstawiamy na godzinę. Powinno się jeść tę sałatkę przed głównym posiłkiem raz dziennie. Przed obiadem lub kolacją. Ja staram się – zamiast, po czym wypijam herbatkę. Miód spełnia tu zasadniczą rolę, niezależnie od tego, że to samo zdrowie, to „zagłusza” zapach i nawet smak cebuli.

A na co wpływa sałatka? Działa pozytywnie na włosy, mniej wypadają, likwiduje zmarszczki, bo uśmiechamy się częściej … smarowanie cebuli miodem? Na pewno  wzmacnia paznokcie.  Ma też pozytywny wpływ na krążenie. Proszę więc od czasu do czasu przyrządzać ją  sobie i swoim bliskim.

Kolejna sałatka cebulowo miodowa, może być traktowana jako bardzo interesujące danie. Jest bardzo smaczna.
Potrzebujemy 10 cebul– nie muszą być wielkie, 2 łyżki masła, 1/4 szklanki soku pomidorowego (nie koncentratu),  może być zwyczajny sok pitny.  4 łyżki miodu, 1 łyżeczka soli i szczypta sproszkowanej papryki.

Cebulę kroimy w grube talarki, albo w ćwiartki, układamy je w wysmarowanej masłem foremce, w której potrawy można zapiekać w piekarniku. W soku pomidorowym rozpuszczamy miód dodajemy sól, pieprz i sproszkowaną paprykę. Płynną ciepłą masą zalewamy cebulę, nakrywamy pokrywą, lub szczelnie folią aluminiową i zapiekamy w piekarniku nagrzanym do temperatury 160 stopni około godziny. Bardzo smaczna i oryginalna kompozycja smakowa. Warta polecenia.

Nim podam przepis na pyszne bułeczki miodowe,  poświęcę chwilkę kurczakowi, do którego cebulowa zapiekanka będzie świetnym dodatkiem.

Cały kurczak. Możemy go podzielić na części, albo upiec w całości. W kubeczku robimy sos z łyżki sosu sojowego, łyżki musztardy – doskonała jest francuska ze względu na całe ziarenka gorczycy. Dodajemy łyżkę cukru – dobrze jeśli mamy brązowy, 1 łyżkę keczupu, (może być koncentrat pomidorowy), sól i pieprz do smaku, 3 łyżki miodu i 2 łyżki oleju. Otrzymanym sosem – kremem  smarujemy całego kurczaka wewnątrz i z wierzchu. Możemy upiec ptaka w piekarniku, ewentualnie, jeśli wolimy w kawałkach, możemy na grillu, bądź w szerokim płaskim rondlu, na kuchence. Można kupić taki specjalny do pieczenia kurczaków, stojak bardzo praktyczne urządzenie, bo nadziewamy kurczaka na „drut” i kurczak się sam doskonale piecze, nie trzeba do niego zaglądać, wysuszaniu  zapobiega specjalna rynienka, do której przytwierdzony jest stojak, do niej spływa sos i oddaje wilgoć. Skórka na kurczaku jest po upieczeniu chrupiąca, a mięso kruche i soczyste. Doskonałe pieczyste!

Teraz obiecane bułeczki:
kilogram mąki
7 dekagramów drożdży
½ szklanki ciepłej wody
szklanka ciepłego mleka
2 jajka, 1 żółtko  i szczypta soli.
Możemy dodać kawałek utartej dyni.

W sezonie jesienno zimowym korzystajmy z dyni jak najczęściej – samo zdrowie! Można ją rozgotować i rozetrzeć widelcem, albo zetrzeć na tarce i surową dodać bezpośrednio do wyrabianego ciasta. Bułeczki będą i zdrowsze i bardziej rumiane. Mąkę, jak zawsze zaparzamy odrobiną wrzącej wody. Do rondelka z wodą i mlekiem dodajemy masło i miód delikatnie grzejemy mieszając do uzyskania jednolitego płynu. Wlewamy całość do mąki. Rozrabiamy drożdże w odrobinie cukru i wlewamy je do ciasta, wbijamy jajka i żółtko – na żółtko sypiemy sól. Nie wiem czy o tym wcześniej wspominałam, że sól utrwala kolor i powoduje, że żółtko ładniej barwi ciasto. Ciasto wyrabiamy tradycyjnie, to znaczy bez większych ceregieli – robotem, na najwyższych obrotach.
Jeżeli nie damy składników w wymienionej przeze mnie kolejności, nic się nie stanie. Ważne, by wszystko było ciepłe, nie gorące, by drożdży nie zaparzyć.

Wyrobione ciasto jak zawsze pozostawiamy do wyrośnięcia. Kiedy podwoi objętość wykładamy ciasto na stolnicę i albo odrywając z niego kawałki w rękach robimy kulki, albo toczymy na stolnicy wałeczek i odcinamy kawałki nożem. Może tak być wygodniej, bo odcinane kawałki będą podobnej wielkości. Ręce dobrze jest wysmarować masłem, wtedy natłuszczone bułeczki nie będą się sklejały podczas pieczenia. Odstawiamy bułeczki do wyrośnięcia. Układając bułeczki na blasze (papier pergaminowy wysmarowany masłem!) pamiętajmy, że rosną. Najpierw rosną przed pieczeniem, później jeszcze trochę w piecu.  Piecze się je w temperaturze 160 - 170 stopni około 25 – 35 minut. Można je tuż przed włożeniem do piekarnika posmarować roztrzepanym jajkiem, będą wtedy ładniej  zrumienione po upieczeniu.

Pisząc o miodzie nie można nie wymieniać nugatu. Przy okazji lwowskich potraw na pewno opisałam nugat, u nas w domu był dość często na stole. Tatuś go uwielbiał. Nugat jest to bardzo stary, tradycyjny krem na bazie miodu, którym można smarować opłatki, andruty, lub po prostu przestudzony kroić na kawałki i podawać na przykład do gorzkiej mocnej herbaty. Jest nieprawdopodobnie słodki.

Jak zrobić nugat:

Migdały 25 dekagramów posiekać jak najdrobniej
Orzechy – mogą być włoskie, pistacjowe lub laskowe 25 dekagramów również posiekać
Miód – 50 dekagramów (każdy poza spadziowym i gryczanym, one zasadniczo też się nadają, ale jeśli nie chcemy by nugat miał intensywny aromat, dajmy miód wielokwiatowy, lub rzepakowy.
Cukier puder -50 dekagramów
16 białek
Opłatki, lub wafle
Miód z cukrem zagotować. Ostrożnie, by nie przypalić. Białka bijemy na sztywną pianę.

Kiedy piana jest ubita wlewamy do płaskiego rondla gorącą wodę, ustawiamy nad nim miskę z pianą i tłuczemy ją dalej, dolewając jednocześnie gorącą,  miodowo – cukrową  masę. W trakcie ubijania zauważymy, że masa gęstnieje – powstaje nugat, na końcu dodajemy orzechy i migdały. Ważne, by były porządnie rozdrobnione, ale nie mielone na pył, bo najsmaczniejszy  jest nugat kiedy się go chrupie. Gorącym smarujemy wafle, albo cieniutkie opłatki. Możemy również rozsmarować go na płaskiej szklanej, lub marmurowej, albo po prostu na drewnianej, wyłożonej papierem pergaminowym desce.

Możemy zrobić nugat owocowy, też pyszny i też słodki, ale bardziej urozmaicony kolorystycznie.
Do masy nugatowej dodajemy pokrojone w paseczki suszone śliwki (proponuję „kalifornijskie”, bo są bardziej mięsiste od naszych, poza tym  bez pestek.) Można dodać – owoce, które pozostały nam po produkcji likieru, owoce z konfitury, albo znakomite suszone żurawiny czy suszone, rozdrobnione płatki ananasa.

Bardzo ważne. Kroimy nugat kiedy jeszcze jest ciepły. Zimnego nie pokroimy! W czasie krojenia dobrze jest moczyć nóż w zimnej wodzie, wtedy nugat nie będzie się kleił do noża.
Nie radzę wrzucać ani orzechów ani migdałów do gotującego się miodu, bo orzechy nasiąkną miodem i stwardnieją. Będą  twarde i niejadalne.

Pierniki i pierniczki

Można kupić w sklepach i cukierniach najróżniejsze pierniki, które mamią nas zapachem, kolorem, ale proszę, spróbujcie choć raz upiec w domu piernik i drobne pierniczki, praca żadna, a jakie  zapachy w kuchni, jaki smak!

Pamiętać też trzeba o tym, że nie powinno się  przekraczać ilości miodu, który zapisany jest w przepisie. Nadmiar miodu spowoduje, że ciasto będzie twarde. Są takie przepisy, które mówią, że piernik ma leżakować tydzień – dwa. Ba, nawet po kilku miesiącach bywa pyszny. Skądś się wziął… stary piernik! Jeśli  przepis zawiera bardzo dużo miodu, to taki piernik  powinien dłużej leżeć. Wtedy im starszy tym lepszy.

Są takie pierniczki, które jadalne stają się dopiero po dwóch – trzech tygodniach. Pewnie dlatego wiesza się je na choince.
Pamiętam zabawną historię z piernikiem. Podawałam kiedyś przepis na piernik mojej koleżance. Doskonały, bardzo prosty w wykonaniu i dość oszczędny – taki się u nas piekło. Znajoma ucieszyła się, że mało masła… Miała jednak w domu dużo miodu, za dużo. Sąsiad obdarowywał ich miodem, miał własną pasiekę, nie wiele myśląc wpakowała do ciasta (w najlepszej wierze) nie trzy czubate łyżki, jak zalecał przepis, ale połowę z litrowego słoika, uznając, że dzięki temu zrobi super piernik. Pewnie też bym tak myślała, zabierając się za piernik po raz pierwszy. Też mam tendencję do poprawiania i ulepszania … Następnego dnia jej małżonek chciał ukroić kawałek ciasta i się nie udało. Zgiął nóż, nadwyrężył nadgarstek. Wściekły  zapakował ciasto w torebkę i śmignął nią przez otwarte okno do ogródka, mrucząc, że myszy będą miały święta. Upiekła drugi piernik – zgodnie z przepisem, a ten w torebce przeleżał pod krzakiem porzeczki zasypany śniegiem do wiosny. Na początku marca zostałam zaproszona na piernikowe znalezisko. Był wyśmienity! Jak to stary piernik.

Zapiszę teraz jak zrobić pyszny piernik, przepisów na pierniki jest całe mnóstwo, na pierniczki jeszcze więcej. Co dom to specjał. Mam w swoich zbiorach sporo przepisów, ale naprawdę ulubionych kilka.

Pierwszy nazywa się „Piernik Basi”, to nie od mojego imienia. Mam ten przepis od swojej starej przyjaciółki, jest już na tyle wiekową panią, że ostatnio poprosiła mnie o przepis na piernik, którego kawałek jej przyniosłam, bo tak jej smakował.

…Pani Basiu, przecież ten przepis mam od Pani, a co ty powiesz? Nie pamiętam, bym kiedykolwiek dawała ci przepis. Na piernik ci dawałam? A to ja piekłam kiedyś taki dobry piernik? Jeszcze lepszy Pani Basiu, bo Pani dawała przyprawy własnoręcznie tłuczone w moździerzu, a ja wsypałam po prostu gotową przyprawę z torebki… Aaaa  widzisz, ucieszyła się, to dlatego nie ma takiego jak powinien aromatu, aaa widzisz! Szczęśliwa, że sobie coś przypomniała. Miło jest mieć młodszą przyjaciółkę, która w odpowiednim momencie przypomni starszej, coś miłego.

Trzeba utłuc w moździerzu, albo innym twardym naczyniu (można po prostu na drewnianej desce) łyżkę główek goździków, łyżkę ziela angielskiego, ½ gałki muszkatołowej, kilka ziaren pieprzu, trochę cynamonu, szczyptę kardamonu … Tak być powinno. Można jednak posłużyć się gotową przyprawą do pierników i tylko dodać po szczypcie  tych przypraw, które wymieniłam, jeśli chcemy,  by piernik był bardziej aromatyczny.
 
Wszystkie zapachy wkładamy do miski i ucieramy z 4 całymi  jajami i półtorej szklanki cukru. Łyżkę cukru odsypujemy na karmel, robimy go z maleńka ilością wody, głównie chodzi i to, by piernik miał ładny kolor. Zbyt dużo, i zbyt ciemny karmel spowoduje, że  piernik będzie gorzkawy.

Przypominam jak zrobić karmel. W maleńkim rondelku, albo na patelence podgrzewamy cukier, kiedy lekko zbrązowieje wlewamy do niego dwie łyżki wody i gotowe. Cukier się rozpuści i płynny karmel wlewamy do ciasta.

Jajka z cukrem i przyprawami nie musza być idealnie utarte, bo wlewamy do  nich roztopione ½ kostki masła z 4 – 5 łyżkami miodu (miód najlepiej ciemny; spadziowy, albo gryczany) – im ciemniejszy, tym lepszy.

Masło z miodem powinny być gorące, wlewamy ten słodki ulepek wolno, nieprzerwanie do ucieranych z cukrem jaj. Uzyskamy po chwili aromatyczną, smaczną, jednolitą masę. Teraz wlewamy karmel i wolno wsypujemy ucierając cały czas ½ kilograma mąki. Kiedy mniej więcej połowa mąki zostanie wsypana, mieszamy w większym kubku, 250 gramów  śmietany (może być 22%) z dwiema łyżeczkami sody oczyszczonej. Śmietana w trakcie mieszania rośnie  pod wpływem sody i wyraźnie słychać charakterystyczny, głuchy pogłos w kubku, świadczy to o tym, że soda jest świeża, mamy gwarancję, że piernik będzie wyrośnięty i puszysty. Śmietanę z sodą wlewamy do ciasta, dosypujemy resztę mąki, mieszamy dokładnie całość i gotowe! Wylewamy ciasto do dwóch foremek wyłożonych papierem pergaminowym, wysmarowanych masłem. Najlepiej piec pierniki w podłużnych foremkach – keksówkach, bo najwygodniej się taki piernik kroi. Naturalnie można piernik przekroić i przełożyć na przykład masą orzechową, lub migdałową a po złożeniu cały piernik polać czekoladą. Można też po prostu kroić piernik na plastry w zajadać się nim, jest pyszny.  Można smarować piernik masłem i powidłami.

Drugi z przepisów na zupełnie inny piernik - z Tykocina
 
Przepiękne, malownicze miasteczko, które upodobały sobie bociany i ja z Kingą. Znalazłyśmy tam  maleńką, bardzo gościnną restauracyjkę z żydowską kuchnią. Takich flaków jak tam nie jadłam nigdzie! A piernik? Nie mogłyśmy się nim najeść. Miła restauratorka podzieliła się z nami przepisem, byłyśmy  tak szczerze  nim zachwycone, że chciała zrobić nam przyjemność.  Chciałabym tam częściej jeździć na flaki z piernikiem.
Oto jak zrobić żydowski piernik z Tykocina. Niezwykły piernik, bo nie ma w przepisie miodu, jednak jest pyszny.
Robię go nie całkiem zgodnie z otrzymanym przepisem, bo dodaję dwie łyżki miodu. Na wszelki wypadek.
Mąka – 4 szklanki
Masło – 1 kostka (250g)
Olej – 2 łyżki
Cukier – 2 szklanki
Miód – 2 łyżki (w oryginale jest bez miodu)
Mleko 2 szklanki
Powidła, lub jakiś dżem – 2 łyżki
Kakao – 2 łyżki
Jajka – 2 całe
Cynamon – 2 łyżeczki
Soda – 2 łyżeczki

Z tych składników po prostu wyrobić ciasto – podobnie jak poprzednio. Z odrobiny cukru też robimy karmel. Całe jajka ucieramy z cukrem, dodajemy cynamon, powidła, olej. W rondelku grzejemy miód z masłem i częścią mleka i gorący płyn wlewamy do ucieranych jaj. Sodę rozpuszczamy nie w śmietanie lecz w mleku.
Naturalnie do każdego piernika można dodać orzechy, migdały, rodzynki, suszone żurawiny. Wszystko co się lubi.

Kolejny piernik

Potrzebujemy 30 dekagramów maki
30 dekagramów cukru
5 jajek
2 żółtka
3 łyżki miodu
2 łyżki kakao
2 łyżki oliwy
1 łyżka smażonej skórki pomarańczowej
Sok z połówki cytryny

Po łyżeczce kardamon, imbir, cynamon i zmiażdżone łebki z kilku goździków.
Ucieramy razem, miód, jaja, żółtka i cukier na jednolitą masę, dodajemy oliwę, sok z cytryny, kakao i mąkę. Na koniec przyprawy. Wszystko razem dobrze wyrobić i piec w foremce wysmarowanej masłem. Radzę dodać łyżeczkę sody oczyszczonej, bo w tym pierniku nawet jajka daje się całe, gdyby choć trzeba było ubić pianę na sztywno  i w takiej postaci dodać  do ciasta, ale skoro całe jaja to dodajmy łyżeczkę sody.

Czasem lepiej ingerować w przepis. Szczęśliwie nie jest to recepta dla farmaceuty na zrobienie lekarstwa.
Zawsze powtarzam, że grunt to baza, cała reszta może wynikać z własnej fantazji.
Piernik zawsze pieczemy blisko godzinę (50 – 55 minut) w niezbyt wysokiej temperaturze –około 180 stopni pierwsze trzydzieści minut, po tym czasie zmniejszamy temperaturę  do 170. Przy okazji moje ukochane całuski. Pierniczki, których nie trzeba wykrawać kształtnymi foremkami (choinki, gwiazdeczki, półksiężyce itp.) oczywiście na choince pięknie wyglądają, ale całuski też można  zawieszać, lubię je, bo są … całuśne. To właściwie takie piernikowe orzeszki „raz na ząb” miłe do chrupania.
W grudniu, kiedy trzeba będzie pomyśleć o świętach Bożego Narodzenia zaproponuję inne drobne pierniczki i jeszcze inny bardzo stareńki przepis z zeszytu Cioci Pauliny – piernik z kresów.
Do całusków zatem:
Są bajecznie proste w wykonaniu, jak wszystkie pierniki i pierniczki
Mąka – 35 dekagramów
Cukier puder – 10 dekagramów
Miód – 4 – 5 łyżek
Po łyżeczce utłuczonych; główek goździków, cynamonu, imbiru
Po pół łyżeczki kardamonu, czarnego pieprzu, i gałki muszkatołowej
Jajka – 3 sztuki.
Masło – 2 łyżki
Śmietana – 2 łyżki
Soda oczyszczona – 1 łyżeczka

Wyrabiamy ciasto – jak na piernik. Tym razem ciasto powinno się nadawać do wałkowania, a więc jest dość twarde. Rozwałkowujemy je na grubość centymetra i wykrawamy maleńkie ciasteczka, najlepiej dużym naparstkiem, albo nakrętką na butelki. Średnica nie powinna  być większa niż 1.5 – do 2 centymetrów.
Pieczemy te drobne ciasteczka w temperaturze średnio wysokiej 160 – 170 stopni około 15 – 20 minut. Takie śliczne maleństwa możemy dowolnie polukrować. Na przykład nadziać na wykałaczkę lub dłuższy patyczek i maczać całuski w rozpuszczonej czekoladzie; białej, czy po prostu w lukrze otrzymanym z cukru pudru i soku z cytryny. Możliwości wiele.
Całuski można zrobić jeszcze z innego ciasta piernikowego, będą równie smaczne –  może nieco delikatniejsze.

Na choince można zawieszać nie tylko pierniczki – mają wprawdzie przewagę nad wszystkim innym, bo roztaczają wokół cudowny zapach, jedyny i niepowtarzalny. Można jednak upiec ciasteczka nie piernikowe, też będą ślicznie wyglądały na choince i będą pyszne!
30 dekagramów mąki
10 dekagramów miodu
20 dekagramów masła
4 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka  sody oczyszczonej
Cukier waniliowy

Z podanych składników należy wyrobić ciasto i porządnie je schłodzić w zamrażarce. Ciasto wałkujemy na grubość najwyżej  3 – 4 milimetrów i wykrawamy gwiazdeczki.  Ciasteczka piecze się w temperaturze około 170 stopni  15 – 20 minut.
Ślicznie wyglądają  posmarowane lukrem i ozdobione bakaliami, które można dowolnie ponaklejać na mokrym lukrze.
Znalazłam kiedyś w jakichś świątecznych przepisach ciasteczka – lichtarzyki. Bardzo oryginalne i śliczne, a robi się je tak.
Składniki ciasta podobne jak wyżej, tyle że dodajemy łyżkę kakao, łyżeczkę przyprawy piernikowej i  trochę więcej mąki ciasto „zbierze” ile potrzebuje.

Oryginalność tych ciasteczek powodują landrynkowe witrażyki, a więc potrzebne są do ciasta landrynki.
Wykrawamy ciasteczka o dowolnym kształcie i w każdym ciastku wykrawamy otworek mniejszym kieliszkiem, albo naparstkiem albo nakrętką z butelki…  w otworek w ciastku  wkładamy landrynkę.  Pieczemy ciastka krótko, obserwując czy się landrynki roztopiły.

Bardzo ostrożnie zdejmujemy je z blaszki. Dobrze jest je piec na papierze pergaminowym. Ślicznie wyglądają na choince. Landrynka wygląda rzeczywiście bardzo witrażowo. Często w starych przepisach spotykamy się z uwagą …”mąki tyle ile zbierze”, znaczy to, że mąkę dajemy na końcu i tyle jej dajemy, by otrzymać odpowiednią- taką jaka jest nam potrzebna -  konsystencję ciasta.
Tak jest w  kolejnym przepisie.
1 szklanka miodu
1 szklanka cukru
4 jajka
Pół  szklanki gęstej śmietany
2 łyżeczki sody oczyszczonej
3 łyżeczki przypraw – jak wyżej (można w każdym przypadku dać gotową przyprawę do pierników, niechętnie jej używam, ale nie mam na to logicznego wytłumaczenia. Może po prostu lubię tłuc przyprawy w kuchni, w trakcie rozdrabniania tak miło w domu pachnie – to chyba jedyne sensowne wytłumaczenie.

Miód rozpuszczamy razem z cukrem i wlewamy do ucieranych z przyprawami  jaj. Sodę mieszamy ze śmietaną. Wszystko razem mieszamy i wsypujemy mąkę – ile wlezie, ucierając cały czas. Ciasto ma być gęste, tak by dało się wałkować. Wałkujemy – jak w przypadku całusków – na grubość jednego centymetra (czyli dość grubo!)  i wykrawamy co chcemy i jak chcemy. Pieczemy jak całuski i lukrujemy podobnie.
W internacie, kiedy byłam w klasztornej szkole, Siostry często piekły mam pyszną miodową krajankę. Bardzo te ciastka lubiłyśmy. Były charakterystycznie gniotowate, ale miały w sobie coś …
 

Klasztorne, pyszne gniotki:


Mąki – 40 dekagramów
Pół szklanki miodu
Pół szklanki cukru
3 łyżki oleju  (ja dodaję jeszcze 2 łyżki masła)
1 jajko
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka przypraw piernikowych – chyba z przewaga cynamonu i gałki muszkatołowej.
25 dekagramów powideł śliwkowych i różnych bakalii; orzechy, figi, daktyle itp.)

Miód, olej, masło i cukier trzeba zagotować i takim wrzącym zalać mąkę. Dodać jajko, przyprawy i sodę rozmieszaną w odrobinie wody. Ciasto dobrze wyrobić i  rozwałkować dwa placki o grubości około 1,5 – 2 centymetrów. Jeden placek rozkładamy na blasze, rozsmarowujemy na nim powidła, na powidłach rozkładamy bakalie i przykrywamy drugim plackiem. Miodową krajankę również piecze się w średnio gorącym piekarniku około 40 – 45 minut. Po ostudzeniu kroi się ciasto w  nieduże kwadraciki, albo lekko ukośnie krojone prostokąty. Siostry malowały krajankę lukrem. Kilka lat temu będąc z wizytą w Klasztorze poprosiłam znajomą siostrę o przepis na to pyszne ciasto, tyle z jego jedzeniem  rewelacyjnych wspomnień. Czasem przemycałyśmy te pyszności z refektarza do klasy lekcyjnej, w której odrabiałyśmy w ramach tak zwanego studium, lekcje. To było absolutnie niedozwolone, więc żeby nie wpaść, chowałyśmy te słodycze gdzie się dało…  Nie będę tego procederu dalej opisywać, bo sucha, ładna, kształtna „krajanka” zmieniała  się w ulepek. Bywało śmiesznie. Dopranie lepkich kieszeni graniczyło z cudem.

Przy okazji klasztornych wypieków  przepis na bardzo delikatny, piernik parzony:
45 dekagramów mąki
5 jaj
½ kostki masła
1 szklanka śmietany
1 szklanka cukru
1 szklanka miodu
1 paczka przypraw do piernika (lub przyprawy, które mamy w domu; goździki, pieprz, gałka muszkatułowa, cynamon, kardamon … wszystko zmiażdżone na proszek
2 łyżeczki sody oczyszczonej

Miód, cukier śmietanę,(trochę śmietany zostawiamy, będzie potrzebna do rozmieszania sody), masło i przyprawy dać do rondla i zagotować na wolnym ogniu. Odstawiamy. Do gorącej masy wsypujemy część mąki, porządnie mieszamy, żeby rozbić ewentualne grudki (pamiętacie? Podobnie jak przy robieniu ptysiów – zaparza się mąkę).  Potem dodajemy żółtka, pozostałą  mąkę i sodę rozbełtaną w śmietanie. Całą masę dokładnie mieszamy Z białek ubijamy pianę i delikatnie mieszamy ją z ciastem.  Po upieczeniu możemy pierniki udekorować pomadą cytrynową, czekoladową, czym  się chce.  Można rozetrzeć łyżkę powideł śliwkowych albo jakiegoś kwaśnego dżemu  z odrobiną cukru pudru, kilkoma kroplami cytryny i taką pomadą posmarować upieczone ciasto.

Z tej proporcji powinny być dwie keksówki. Naturalnie jak już wspomniałam na początku można pierniki przełożyć masą migdałową, czekoladową, orzechową.  Można dodać bakalie do ciasta. I na koniec miodowej historyjki. Nie ma mięsa, które by nie zyskało na smaku dzięki dodatkowi miodu. Schab karkowy, natarty miodem wraz z przyprawami będzie miał piękny kolor i smaczną  chrupiącą skórkę. Kurczak przed pieczeniem natarty miodem i musztardą to… powtórzę za naszym przyjacielem – mniodzio! Cielęcina przed upieczeniem natarta miodem i czosnkiem będzie podobnie jak schab karkowy pyszna.

Dbajmy więc o to, by słoik dobrego miodu zawsze był w kuchni pod ręka.

Proponuję
Nowości
Popularne